The Skoda Fabia is supremely spacious for a small car, plus it's well equipped, good to drive and undercuts its main rivals on price.It doesn't ride that wel Skoda Fabia III czy Citroen C3 III - porównanie. Podsumowanie. Fabia jest nieco starsza, co nie pozostaje bez wpływu na cenę. Decydując się na Skodę, zaoszczędzimy kilka tysięcy złotych i zyskamy lepsze właściwości jezdne, ale również konserwatywnie zaprojektowane auto z mniej udanymi silnikami benzynowymi. We'd recommend a Skoda Fabia Estate. It's a versatile little estate car that will be cheap to run. £8000 will get your son a 2017 example with the frugal 1.2-litre petrol engine. If your son needs more space, look at the bigger Octavia - although this will cost more to insure for a new driver so shop around for insurance quotes first. Skoda Fabia 2003. дизайн кузова, дорожній просвіт, якість матеріалів, коробка передач, витрати палива, вартість обслуговування, ціна. якість збірки, об`єм багажника, простір салону, гальма Skoda Fabia 3 generacji oferowana jest w salonach w Polsce w 2020 roku z ciekawym pakietem stylistycznym Black, który stosunkowo niewielkim kosztem może nada Road Test: Skoda Fabia 1.4 TDI PD 80 3 5dr A claimed 61.4mpg on the combined cycle is great, while 120g/km of CO² puts this Fabia in the lowest tax bracket. . Nowa Skoda Fabia w wersji kombi urosła względem poprzednika. Większy bagażnik i przestronna kabina to jednak nie jedyne jej atuty. Czy najdroższy w palecie jednostek benzynowych, silnik TSI 110 KM wart jest swojej ceny? Trzecia generacja Skody Fabii to ważny model dla czeskiego producenta. Nie dziwi zatem fakt, że praktycznie od razu zaoferował on ten model w zarówno w wersji hatchback jak i bardziej rodzinnej odmianie kombi. Mniejszy model gościł już w naszej redakcji. Była to prawie podstawowa wersja z najsłabszym, benzynowym silnikiem MPI 60 KM. Zaraz po niej otrzymaliśmy jednak zupełne jej przeciwieństwo – dużo większą, świetnie wyposażoną a do tego znacznie mocniejszą odmianę kombi z silnikiem TSI o mocy 110 KM. Czy warto dołożyć do niej prawie 30 000 zł? Skoda Fabia III TSI 110 KM Z zewnątrz największą i właściwie jedyną różnicą pomiędzy obiema wersami Fabii jest tylna część ich nadwozi. Odmiana kombi, podobnie jak dawna Skoda Felicia, została po prostu wydłużona w stosunku do hatchbacka, a dodatkowe centymetry nadwozia przełożyły się na znaczne powiększenie kubatury bagażnika. Nowa Fabia w wersji kombi jest dłuższa od poprzedniej generacji o 10 mm, ma o 18 mm zwiększony tylny zwis i o 5 mm wydłużony rozstaw osi. Jest przy tym niższa od niej o 31 mm i szersza aż o 90 mm! Auto nie zostało jednak wbrew wcześniejszym obietnicom na płycie modułowej MQB. Zostały zaadaptowane z niej tylko niektóre rozwiązania techniczne. Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz We wnętrzu wersja kombi nie różni w żaden istotny sposób od odmiany hatchback. Auto jest zauważalnie i wyczuwalnie szersze od poprzednika (dokładnie o 21 mm), a przy tym w drugim rzędzie siedzeń miejsca jest wystarczająco dużo nawet dla dwóch osób o wzroście ok. 180-185 cm. Znacznie większy jest za to bagażnik. Ma pojemność aż 530 litrów, a dzięki podwójnie składanym tylnym siedziskom można powiększyć go do 1395 l, zachowując przy tym praktycznie równą podłogę. W opcji dostępna jest także podwójna podłoga kufra oraz pełnowymiarowe koło zapasowe. Za niezbędne wydaje się dokupienie opcjonalnej siatki do bagażnika ograniczającej przemieszczaniem się w nim mniejszych przedmiotów. Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Zobacz też: Test Opel Corsa 5d 90 KM Kierowca może pokusić się o pewną personalizację kabiny. Trójramienna, spłaszczona u dołu kierownica, sportowe fotele (opcja, niedostępna w prezentowanym egzemplarzu), dwubarwna kolorystyka kokpitu i tapicerki, matowe lub chromowane wykończenie deski rozdzielczej, ozdobne nakładki na pedały a nawet czerwone wykończenie kabiny to elementy będące na liście dodatkowych, płatnych opcji. Z punktu widzenia kierowcy podstawowe fotele oferując akceptowalny komfort na krótkich, miejskich odcinkach. Na trasie dokswierać może za słabo podpierające uda kierowcy siedzisko. Wysokie osoby, oczekujące wygody powinny zainwestować 850 zł w sportowe fotele znacznie lepiej podpierające ciało. Materiały wykończeniowe użyte do wykończenia wnętrza nie rzucają na kolana. Plastiki są twarde i lubię nieco zatrzeszczeć na dziurawej drodze, ale wyglądają zaskakująco dobrze. Kierownica jest przyejmna w dotyku, podobnie jak lewarek skrzyni biegów. Bardzo spodobało mi się także to, że Skoda, mimo zastosowania w Fabii III nowych systemów audio z dotykowymi ekranami (o świetnej rozdzielczości i reakcji na dotyk), pozostawiła manualne przyciski i pokrętła do sterowania nimi. W rezultacie, nawet w trakcie nocnej jazdy, kierowca może bez odrywania wzroku od jezdni regulować głośność czy zakres fal odbieranej stacji radiowej. Dużym minusem jest jednak rezygnacja z odtwarzacza płyt CD. Co jak co, ale pewnych rzeczy nie warto zmieniać zwłaszcza dlatego, że płyty kompaktowe nadal są w użyciu i nie wycofano ich ze sklepowych półek. Jadąc w dłuższą trasę, nie zakupimy na stacji pendrivea z plikami muzycznymi ulubionego artysty. Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Układ napędowy prezentowanej Skody Fabii wydaje się być wyjątkowo dobrze dobrany do gabarytów, masy i funkcji auta. Silnik z serii EA211 o pojemności 1,2 litra osiąga 110 KM mocy i generuje 175 Nm momentu obrotowego w zakresie od 1400 do 4000 obr./min. Motor żwawo reaguje na mocniejsze wciśnięcie gazu i płynnie rozpędza auto do prędkości ok. 140 km/h. Przyspieszenie 0-100 km/h trwa zaledwie 9,6 sekundy a prędkość maksymalna wynosi 196 km/h. Jak na tak wysokie osiągi silnika, układ hamulcowy wydaje się nieco za słaby, chociaż podobać się może szybkość z jaką reaguje on na wciśnięcie środkowego pedału. Zobacz też: Test Fiat 500 Multijet 95 KM Dzięki sześciobiegowej przekładni (w pozostałych odmianach benzynowych są tylko 5-stopniowe przekładnie) potrafi być całkiem oszczędny w trakcie jazdy na trasie (ok. 5,5 l benzyny na 100 km), a przy tym jest wyraźnie cichszy podczas autostradowej jazdy (przy 140 km/ silnik ma ok. 2900 obr./min). W mieście apetyt silnika rośnie i jeśli kierowca nie zachowa powściągliwości w używaniu pedału gazu, spalanie spokojnie przekroczy 10 litrów benzyny na 100 km. Przeciętnie oscyluje ono wokół 8,8 l na 100 km. Pod względem prowadzenia wersja kombi nie różni się w sposób istotny od hatchbacka. Auto pozwala sobie na wyczuwalne przechyły w zakrętach ale ze względu na bardzo niską masę (zaledwie 1078 kg) i poszerzony aż o 30 mm rozstaw przednich i tylnych kół pewnie utrzymuje tor jazdy nawet szybko następujących po sobie zakrętach. W ciasnych szykanach auto staje się nieco za bardzo podsterowne. Komfort jazdy jest dobry i tylko na większych dziurach zawieszenie może nieco „dobijać”. Pochwalić należy inżynierów Skody za nowy, elektromechaniczny układ kierowniczy, tzw. układ C-EPS. Jest precyzyjny, a siła jego wspomagania została bardzo dobrze dobrana. Entuzjastom bardziej sportowej jazdy, może brakować nieco większej bezpośredniości w działaniu w początkowej fazie obrotu kierownicy (mimo że jego przełożenie zostało skrócone wobec poprzedniego układu z 2,9 obrotu do 2,6 obrotu kierownicy pomiędzy skrajnymi punktami jej położenia). Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Zobacz też: Test Ford Fiesta Black Edition: materiał na przebój! Mocną stroną Skody Fabii zawsze była dobrze skalkulowana cena. Prezentowany egzemplarz w wersji Style nie jest jednak okazją cenową, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Kosztuje dokładnie 74 180 zł. Warto jednak zauważyć, że z pewnych elementów jego wyposażenia można zrezygnować. Sam dach panoramiczny to koszt 3200 zł. W rezultacie, dobrze wyposażony egzemplarz Fabii z najmocniejszym silnikiem benzynowym można zakupić za ok. 66 tys. zł (58 tys. zł kosztuje Fabia kombi TSI w wersji Style). I ta cena wydaje się być górną granicą opłacalności zakupu tej klasy kombi. Nowa Skoda Fabia III nie przeszła rewolucyjny zmian, ale względem poprzedniego modelu poprawiono w niej szereg elementów. Wprowadzono nowy silnik TSI oparty na pasku zębatym, który oferuje naprawdę dobre osiągi i niezłe wyniki spalania (choć nie rewelacyjne), powiększono znacznie przestronność zarówno przedziału pasażerskiego jak i bagażowego, a przy tym usztywniono nieco zawieszenie pojazdu. Odświeżeniu uległo też wyposażenie oraz desing pojazdu. W swojej klasie auto nie ma wielu rywali (właściwie tylko Seata Ibizę ST i Renault Clio kombi) jednak pod pewnymi względami może stanowić alternatywę dla pojazdów klasy C. Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Skoda Fabia III TSI 110 KM Kamil Fraszkiewicz Chcesz dowiedzieć się więcej, sprawdź » Kodeks kierowcy. Zmiany 2022. Mandaty. Punkty karne. Znaki drogowe Taka ciekawostka: gdyby nie to, że moim pierwszym samochodem była Skoda Fabia pierwszej generacji, prawdopodobnie nigdy nie pisałbym na Autoblogu. Teraz, po latach, miałem okazję zetknąć się bezpośrednio z jej trzecim wcieleniem. I to po faceliftingu. Co ma wspólnego Fabia I z zainteresowaniem samochodami? Teoretycznie nic. W praktyce jednak pierwsza Fabia była samochodem niesamowicie przeciętnym i nijakim. Była powolna, głośna, niewygodna i nudna do granic wytrzymałości. Od samego początku wiedziałem jedno – muszę ją koniecznie zmienić na coś innego. A że nie wiedziałem wtedy nic o samochodach, musiałem się po prostu wszystkiego po kolei dowiedzieć. I w trakcie tego dowiadywania okazało się, że samochody mogą być jednak ciekawe. Czyli zupełnie inne niż Fabia I. Choć, gdybym swoją przygodę zaczął od Fabii III FL, zwłaszcza w takiej wersji, jak ta testowana, być może nie myślałbym z taką ekscytacją o wymianie jej na inny model. Zaskoczenie – to auto wcale nie musi wyglądać nudno. Prawdy są w zasadzie dwie. Fabia III po liftingu, który niewiele wizualnie zmienił (głównie grill i reflektory), może być albo autem ekstremalnie nijakim z wyglądu, albo takim, o którym można napisać, że wygląda całkiem nieźle. Ta pierwsza opcja będzie łaskawa dla portfela, natomiast ta druga – dla oka. Prasowy egzemplarz oczywiście należał do tej drugiej kategorii i muszę to przyznać – podobał mi się. Zielony lakier świetnie współgrał z czarnym dachem i 16-calowymi, aluminiowymi felgami, a całość przestawała wyglądać jak służbowy samochód pracownika niższego szczebla. Ta Fabia, którą jeździłem przez tydzień, była jakaś. Może bez przesady, ale przynajmniej nie ziewałem na samą myśl o przejażdżce. Niestety tutaj pojawia się pierwszy i największych problem z fajną Fabią. Jeśli ma być fajna, nie będzie tania. 44 300 zł na start? Zapomnijcie. Dwukolorowe nadwozie dostępne jest od odmiany Ambition za 49 300 zł. Do tego 2000 zł za lakier metalizowany, 1000 zł za dach w innym kolorze (Color Concept) i aż 3900 zł (!) za 16-calowe (!), czarne felgi. W tej sposób już na starcie Fabia III FL w środkowej wersji wyposażenia kosztuje ponad 56 tys. zł. Niebezpiecznie tym samym zbliżamy się do odmiany Style Color Concept, w której wyposażenie jest bogatsze, część elementów pakietu stylistycznego jest w standardzie, a część za mniejszą dopłatą. Ale znów uzyskanie efektu jak ze zdjęć powoduje wyświetlenie przy cenie wartości prawie 60 tys. zł. Auć. Z drugiej strony – jeśli miałbym kiedykolwiek kupić sobie Fabię, to tylko w takim zestawieniu. Ale dość już gadania o tym, co każdy widzi i zobaczy wielokrotnie na ulicach. Wejdźmy do środka. Witam w mojej zwykłej Fabii. W środku znów powtarza się ten sam schemat, co w przypadku wyglądu zewnętrznego, choć rozpiętość emocji jest już zdecydowanie mniejsza. Bazowa Fabia III we wnętrzu jest do bólu wręcz nudna. Fabia III w testowanej odmianie miała, cóż… kilka dodatków, które tę nudę starają się przełamać, choć zdecydowanie nie robią już takiego wrażenia, jak dwukolorowy lakier na karoserii i całkiem spore, czarne felgi. Tym, co nieco rozprasza szarość i nijakość wnętrza Fabii, jest opcjonalny pakiet Dynamic. Kosztuje 1600 zł i dodaje sportową, regulowaną w dwóch płaszczyznach kierownicę, sportowe fotele, metalowe nakładki na pedały, czerwone przeszycia, inną tapicerkę i inny dekor kokpitu. Przy czym trzeba dodać, że są to dodatki działające głównie na wizualną korzyść odświeżonej Skody Fabii. Kierownica nie jest tak naprawdę ani trochę sportowa – jest jedynie stylizowana na sportową, ze swoim prawie niewyczuwalnym spłaszczeniem i ledwie nakreślonymi przetłoczeniami. Fotele – jakkolwiek przyjemnie twardawe i całkiem wygodne, choć bez nawet opcjonalnego podparcia lędźwiowego – również nie mają ze sportem nic wspólnego. Może i są efektownie i kubełkowato wyprofilowane, ale są tak szerokie, że trudno mi było mówić o jakimkolwiek trzymaniu bocznym. Szczególnie że przesuwając się do jednego z boczków od drugiego dzieliła mnie taka odległość, że bez trudu mogłem w nią wsadzić… cały łokieć. Niestety dość niewygodnie jeździło się w ten sposób. Nie są to więc dodatki, które mają jakikolwiek sens od strony praktycznej, ale znów – patrząc na zwykłe wnętrze Fabii III FL i na to, co w testowanym egzemplarzu nie pochodziło z pakietu Dynamic – nie wahałbym się ani chwili i dopłacił te 1600 zł. Nawet kosztem utraty możliwości regulowania zagłówka w sportowych fotelach. Głównie dlatego, że cała reszta wnętrza Fabii III jest szaro-buro smutna. Plastiki spasowane są wprawdzie równo i z sensownym poziomem solidności (czytaj: skrzypią przez pierwsze kilka minut jazdy przy lekkim mrozie), ale są niemal wszędzie i do tego są nieprzyjemnie twarde. Jedyne dwa miękkie miejsca w zasięgu ręki (pomijając właśnie kierownicę i fotele) to podłokietnik z regulowanym kątem nachylenia i schowkiem (za dopłatą, na szczęście niewielką) i malutki, obszyty materiałem fragment oparcia na drzwiach. Wszędzie poza tym – twardy, chropowaty plastik, niezbyt przyjemny w dotyku i oglądaniu. I nie, nie odbiło mi dlatego, że za mniej niż połowę wartości testowanej Fabii kupiłem auto dużo wyższego segmentu, gdzie wszystko jest trochę bardziej miękkie. Po prostu pamiętam dobrze Fabię I, w której boczki drzwi obszyte były przynajmniej odrobiną materiału, a tworzywo na desce rozdzielczej było tak miękkie, że daszek nad zegarami można było ugniatać jak plastelinę. Tutaj, dwie generacje później, z wszystkiego tego zrezygnowano. Lusterko wsteczne jest… zaskakująco niskie. Po co tak? Nie zrezygnowano natomiast z wygody obsługi, czytelności i prostoty. Wystarczyło kilka minut, żebym nauczył się obsługiwać wszystkie podstawowe i dodatkowe funkcje, jakie oferuje odświeżona Fabia. Klimatyzacja (automatyczna, jednostrefowa – opcja, dwustrefowej brak) – proste pokrętło. Aż zbyt skutecznie podgrzewane fotele – dwa przyciski. Adaptacyjny tempomat – dźwigienka. Wyświetlacz między zegarami – kilka przycisków na kierownicy. Do tego wszystkiego multum miejsca – zarówno dla kierowcy i pasażera, jak i ich drobnego bagażu. Spory schowek przed pasażerem, schowek na okulary, dwa uchwyty na kubki w tunelu środkowym i dwa na duże butelki w drzwiach. Klips na bilety parkingowe. Uchwyt na karty i schowek na drobne. Trudno się do czegokolwiek przyczepić i jeśli chodzi o praktyczność – nie dziwię się zupełnie, że ktoś z tego względu może chcieć kupić Fabię. Zgrzyty – poza wszechobecną nudą we wnętrzu, jeśli odjąć pakiet Dynamic – były tylko dwa. Po pierwsze, testowany egzemplarz kosztował – uwaga! – 81 550 zł i… miał manualnie sterowane szyby tylne. Tak, korby. Jeśli chcemy do wersji Style (a taka była testowana) dokupić elektrycznie sterowane szyby tylne, musimy dopłacić 850 zł (750 zł bez pakietu Dynamic). Trochę przesada w 2019 r. Nie do końca dałbym się też przy zakupie przekonać do dopłaty do nawigacji Amundsen. Kosztuje ona 2550 zł, ma ekran o przekątnej 6,5″ (mój telefon ma taką!), zdecydowanie niewybitną rozdzielczość, a do tego przy mocniejszym dotknięciu wszystkie białe obszary (głównie tekst) robią się fioletowe. Działa to wprawdzie szybko i sprawnie, ale nie widzę najmniejszego powodu, żeby wybrać Amundsena zamiast Swinga o takiej samej przekątnej ekranu (wcześniej 5 cali). Tym bardziej, że w pakiecie ze Swingiem, podobnie jak przy droższym Amundsenie, również otrzymujemy dwa dodatkowe głośniki z tyłu, które sprawiają, że słuchanie muzyki w Fabii III FL jest zaskakująco przyjemne. I w obu tych zestawach, żeby skorzystać z Apple CarPlay albo Android Auto, należy zgodnie z cennikiem zapłacić jeszcze 700 zł za Smartlink+. Mniej przyjemna może być natomiast jazda z tyłu. Zacznijmy od dobrych rzeczy. Przede wszystkim miejsca na głowy jest całkiem sporo, podróżujący na tylnej kanapie mają swoje miejsca na napoje w kieszeniach drzwi, a do tego udało się uniknąć mody na malutkie tylne okna i z tyłu nie siedzimy jak w piwnicy. Za dopłatą możemy mieć nawet dwa złącza USB w podłokietniku, a w standardowym wyposażeniu znajdują się też kieszenie w oparciach przednich foteli – na dokumenty, gazety, czy – jak przystało na 2019 r. – tablet. Co jest natomiast nie tak? Przede wszystkim standardowy spory tunel środkowy utrudnia przewożenie piątej osoby. Do tego zasiadając na tylnej kanapie prawdopodobnie będziemy chcieli negocjować z osobą przed nami odsunięcie jej fotela. To raczej nie jest auto, w którym dorosły człowiek może pojechać naprawdę wygodnie na dłuższą trasę siedząc z tyłu. Tragedii nie ma, ale to jednak wciąż tylko samochód miejski (3997 mm długości). Miejski, ale z sensownym bagażnikiem. O ile tylnej kanapy można się trochę czepiać, o tyle do bagażnika trudno mieć zastrzeżenia, może poza nieco zbyt wysokim progiem załadunku. Choć ten i tak jest dużo niższy, niż w pierwszym lepszym miejskim SUV-ie. I to… właściwie tyle. Bagażnik jest foremny i najprawdopodobniej faktycznie pomieści w sobie 330 l gratów przy postawionej kanapie i 1150 l, kiedy ją złożymy (dzielona 2/3). Poza tym to typowa, praktyczna Skoda. Z licznymi schowkami, dodatkowym oświetleniem, przydatną, dwustronną matą bagażnika (w pakiecie Simply Clever za 500 zł), haczykami i… półką bagażnika, którą można ustawić na dwóch poziomach, i którą po demontażu mamy gdzie schować. Tak, zdecydowanie rozumiem, dlaczego ludzie lubią Fabię. Czas się jednak przejechać. Nie, nie przekręcamy kluczyka. Na pokładzie, za dodatkowe 1700 zł, jest system Kessy z alarmem (750 bez alarmu). 3-cylindrowy, 110-konny silnik uruchamia się po cichu, z lekkim tylko szarpnięciem. I – na jego szczęście – pozostaje cichy przez większą część jazdy, o ile nauczymy się, jak się z nim obchodzić. Niestety, jeśli chodzi o jazdę, to trzeba wspomnieć o manualnej, 6-biegowej skrzyni biegów – i tutaj moja (i nie tylko moja) rada – jeśli możesz, dopłać do DSG. Testowany egzemplarz połączony był z manualną, sześciobiegową przekładnią (słabsze silniki mają piątkę) i był jednym z niewielu elementów Fabii III FL, który naprawdę nie przypadł mi do gustu. Nie tylko podróż lewarka pomiędzy biegami jest niepotrzebnie długa, ale też nauczenie się zmiany niższych przełożeń bez zauważalnego szarpnięcia po ponownym dodaniu gazu jest sztuką, która wymaga naprawdę sporo cierpliwości. Na rzecz tańszej opcji biegowej przemawiają jednak trzy argumenty. Po pierwsze – jest o prawie 5 tys. zł tańsza. Po drugie – obsługuje się ją absolutnie bezwysiłkowo i można to próbować zrobić jednym palcem. Po trzecie – biegi 2 i 3 są tak długie, że bez trudu można przejechać całe miasto na trójce i nawet tego nie zauważyć. Część pochwał za to ostatnie dokonanie trzeba jednak przyznać silnikowi. Dopiero wyraźnie powyżej 3 tys. obrotów do naszych uszu zaczyna dobiegać charakterystyczny dźwięk 3-cylindrów. Przy czym jeszcze nie ustaliłem sam ze sobą, czy ten dźwięk jest miły dla ucha, czy też nie. Z jednej strony to w końcu 3 cylindry i nie wypada ich lubić. Z drugiej strony jest w nim coś przyjemnie zadziornego. Mniej przyjemna jest natomiast zabawa biegami, jeśli nie chcemy przy przyspieszeniu znaleźć się w zaskakująco sporej turbodziurze. Jeśli zmieniamy biegi zgodnie ze wskazaniami komputera pokładowego, od wciśnięcia gazu do faktycznego wykorzystania potencjału 110 KM w tak małym samochodzie mija nieprzyjemnie sporo czasu. Jeśli jednak zignorujemy komputer i będziemy w takich sytuacjach zdawać się na własny osąd, bez trudu możemy Fabią III TSI 110 KM poruszać się naprawdę dynamicznie. Mała Skoda chętnie nabiera prędkości w niemal każdych warunkach – i w mieście, i na drogach krajowych, i nawet na autostradach. Ba, gdyby dało się zamówić wersję 90-konną z przekładnią 6-biegową albo DSG, napisałbym, że warto przyjrzeć się właśnie jej. Dlaczego, skoro Fabia III FL nawet z najmocniejszym silnikiem rozpędza się do 100 km/h w nieco anemiczne 10,1 s? Głównie dlatego, że choć auto – zwłaszcza w takiej konfiguracji, jak testowa – sprawia wrażenie małego gokarta, to absolutnie, pod żadnym pozorem nim nie jest. Nie przeczę, ze sportowym zawieszeniem (element pakietu Dynamic) i na 16-calowych felgach z szerokimi oponami o względnie niskim profilu (215/45) Fabia prowadzi się pewnie i przewidywalnie nawet przy wyższych prędkościach. Pamiętam, że bezpieczną prędkością przelotową w mojej pierwszej Fabii było około 110 km/h. W Fabii III natomiast nawet przy 140 km/h (i odrobinę więcej) kierowca nadal może jechać spokojnie, nie walcząc cały czas z samochodem. Trudno natomiast uznać, że Fabia daje jakąkolwiek frajdę z jazdy. Układ kierowniczy jest mocno wspomagany (co docenimy na mieście) i kompletnie bez życia (co będziemy przeklinać na zakrętach). Do tego sztywniejsze zawieszenie wcale nie sprawia, że Fabia staje się demonem zakrętów. Głównie sprawia natomiast, że czujemy w naszych czterech literach niemal wszystkie nierówności drogi, przenoszone czasem w sposób zdecydowanie zbyt gwałtowny. I nawet tam, gdzie droga wydaje się gładka jak stół, cały czas czujemy, że w zawieszeniu coś pracuje. Nie jest głośne, ale zdecydowanie jest pracowite. Początkowo byłem nawet przekonany, że testówka wyposażona jest w 18-calowe felgi, które od faceliftingu można do Fabii domówić (za jedyne 4250 zł dla wersji Style). Tak jednak nie było, a moje zęby i kręgosłup są bardzo wdzięczne za taką decyzję PR Skody. Nie jest to więc auto sportowawe, ale na rodzinny samochód – dlaczego nie? Tym bardziej, że cała podróż, niezależnie jak długa, stoi pod znakiem ogólnego braku wysiłku. Kierownica – kiedy trzeba – nie stawia żadnego oporu. Dźwignię zmiany biegów przesuwany jednym palcem. Wszystko jest tak, jak należy. LED-owe lampy tylne – za dopłatą nawet w Style. Do tego Fabia III FL jest całkiem przyzwoicie wyciszona. Do ok. 70-80 km/h w środku jest po prostu cicho. Potem, powyżej tych prędkości, nagle magicznie pojawia się hałas opływającego samochód powietrza, który wzrasta wraz z prędkością, ale nie do tego stopnia, że mamy natychmiast ochotę wysiąść. Nie jeździłem wprawdzie z prędkością handlową, ale trzymając się przepisów raczej nie powinniśmy narzekać na ogłuszający hałas. Nie usłyszymy też w ogóle silnika, bo… zagłusza go szum wiatru. Dużo szybciej natomiast po prostu nie opłaca się jeździć. 3-cylindrowy, litrowy silnik Fabii przy prędkości 140 km/h osiąga prędkość obrotową w okolicach 2800 obr./min. 10-15 km/h więcej, i mamy już równe 3000 obr./min. W takich warunkach Fabia zaczyna pochłaniać już zdecydowanie zbyt dużo paliwa. Jeśli natomiast ograniczymy się do regulaminowych 140 km/h (i mniej), nie powinniśmy spalić więcej paliwa niż 6,5 l na 100 km. W jeździe mieszanej poza miastem (autostrady, drogi szybkiego ruchu, drogi krajowe) przy dość dynamicznej jeździe komputer pokładowy wyświetlał natomiast przeważnie okolice 5,4-5,6 l. Podobnie było też w mieście. Jazda przez Wrocław godzinach umiarkowanego ruchu kończyła się przeważnie wynikami w okolicach 5-6 l. Przy potężnych korkach wynik piął się do niemal 7 l, ale nigdy nie udało mi się przekroczyć tej granicy. Dwa irytujące drobiazgi. Biorąc to wszystko pod uwagę może i nawet chciałbym zarekomendować Fabię jako uniwersalne auto do miasta i czasem na dłuższe podróże, ale blokują mnie przed tym dwa detale. Po pierwsze – do Fabii za żadne pieniądze nie można zamówić podparcia lędźwiowego. W po części bliźniaczym Polo taka opcja jest i kosztuje kilkaset złotych. A w długich podróżach fotele Fabii bez regulacji na tym odcinku potrafią się jednak dać we znaki. Po drugie – twarde i plastikowe wnętrze daje się we znaki szczególnie… lewemu łokciowi. Owszem, w miejscu, gdzie spoczywa, jest obszyta materiałem pianka, ale jest ona na tyle cienka, że i tak po jakimś czasie zaczynamy czuć dyskomfort. Drobnych uwag można mieć zresztą jeszcze trochę. Chociażby do długości centralnego podłokietnika czy nieco zbyt krótkim podparciu pod uda. Ale to nie auto za 100 czy 200 tys. zł. To tylko Fabia. Na koniec wyróżnienie osobiste – za światła. Jednym z elementów liftingu było dodanie do listy opcji w pełni LED-owych reflektorów. I napiszę tak – mógłbym zrezygnować ze wszystkich dodatków, żyć z 5-biegową skrzynią i manualną klimatyzacją, byleby mieć te LED-y na pokładzie. A rezygnacja z niektórych dodatków może być w tym przypadku faktycznie potrzebna. To jeden z najdroższych elementów wyposażenia, wyceniony na 3250 zł (a do kompletu wypadałoby mieć LED-y z tyłu za 650 zł). Czy warto wydać aż tyle? Jeśli ktoś często jeździ nocami poza miastem, kiepskimi, nieoświetlonymi drogami, to błyskawicznie doceni ten wydatek. Zasięg światła może i nie imponuje, ale jego intensywność, jasność i rozkład są niemal perfekcyjne. Drogi, których zazwyczaj nocą nie lubiłem, nagle stawały się jak najbardziej przejezdne i przyjazne. Do tego jeszcze – za kolejne 1450 zł – można dodać automatyczny przełącznik świateł drogowych i mijania. Z droższych nowości w Fabii pojawił się również system monitorowania martwego pola (1600 zł). Działa praktycznie bezbłędnie, choć na szczęście nie jest niezbędny – Fabia jest na tyle dobrze przeszklonym samochodem, że doskonale widać z niego, co dzieje się na drodze dookoła nas. Gdybym miał 1600 zł wolnego przy konfigurowaniu auta, wydałbym je na adaptacyjny tempomat, spisujący się wzorowo. Kupiłbyś? Mógłbym, naprawdę mógłbym, gdyby tylko nie jedna sprawa, o której wspomniałem już na początku – fajna Fabia to droga Fabia. O prasowym egzemplarzu za ponad 80 tys. zł lepiej nie mówmy – takich wersji nie mają nawet dealerzy na stockach i pewnie nikt nigdy takiej odmiany nie zamówi. Jakkolwiek bym jednak nie komponował swojej potencjalnej Fabii w konfiguratorze, zawsze zatrzymuję się w okolicach 70-72 tys. zł. I to nawet pomimo tego, że do wersji Style pakiet Comfort (automatyczna klimatyzacja, kamera cofania, podgrzewane fotele, radio Swing, Kessy) kosztuje zaledwie 200 zł. I nie, nie zaznaczyłem wszystkich dostępnych opcji. Sprawdziłem, i jeśli ktoś ma ochotę, to Fabię III FL można skonfigurować za odrobinę ponad 100 tys. zł. Tak, ponad 100 tys. zł. Można oczywiście zamówić wersje Active MPI 60 KM z manualną skrzynią biegów, na 14-calowych felgach stalowych i tak toczyć się po mieście, a za całość zapłacić 44 tys. zł. W dużym stopniu będzie to nawet to samo co testowany egzemplarz albo mój hipotetyczny egzemplarz za około 70 tys. zł. Tylko czy to wtedy będzie fajna Fabia? Wątpię. Aczkolwiek na pewno bardziej racjonalna finansowo. Niebawem stukną równo 3 lata, odkąd po raz pierwszy zasiadłem za kierownicą mojego obecnego samochodu. To dobry moment, by podsumować ten czas. Jakim autem jest Skoda Fabia III Kombi z perspektywy 3 lat użytkowania? Nie będę zanudzał was tłumaczeniem, czym jest Skoda Fabia, dla kogo jest przeznaczona, jakie ma wersje wyposażenia – o tym możecie przeczytać w teście Piotrka Baryckiego, który sprawdził wersję poliftingową Skody Fabii III (z istotnych różnic są tylko silniki i LED-y): Czytaj również: Fajna Skoda Fabia to… droga Skoda Fabia. Oto test wersji TSI 110 KM po liftingu Ja natomiast chciałbym opowiedzieć o tym, czego żaden dziennikarz motoryzacyjny nie jest w stanie sprawdzić podczas tygodnia, miesiąca czy nawet kilku miesięcy testów auta z parku prasowego – jak Skoda Fabia III spisuje się jako daily driver, jakie problemy pojawiają się po dłuższym czasie i czy, oceniając z perspektywy lat, warto rozważyć to auto zamiast np. używanego auta wyższej klasy. Ale po kolei. Dlaczego Skoda Fabia III Kombi? Przed Skodą poruszałem się kilkoma gratami, w tym Renault Scenikiem i Mazdą Demio. Zwłaszcza po tej ostatniej stwierdziłem, że nigdy więcej grata – pora na nowe auto. Tutaj przyszło zderzenie z rzeczywistością, gdyż nowe auta sensownej klasy są po prostu paskudnie drogie. Ba, nawet żeby kupić auto używane odpowiadające naszym potrzebom, które nie byłoby starym złomem, trzeba wydać pokaźną sumę. Jakie to były potrzeby? Cóż, przede wszystkim miało to być auto i do jazdy na co dzień, i do pracy. Relatywnie pakowne, nadającego się i do miasta, i na dłuższe trasy. Rozpocząłem poszukiwania i objeździłem wszystkie modele, które mieściły się w zasięgu finansowym w leasingu/wynajmie długoterminowym na firmę. Po zjechaniu wszystkiego, co pasowało do budżetu, wybór sprowadzał się do 3 aut: Toyoty Yaris, Renault Clio Kombi i Skody Fabii III Kombi. Yaris odpadł jako pierwszy ze względu na najmniejsze gabaryty i pakowność. Clio odpadło tuż potem, ze względu na fatalne wówczas warunki finansowania. Zwycięzcą została Skoda Fabia III Kombi rocznik 2016, w leasingu niskich rat na 4 lata. Okazało się zresztą, że po naliczeniu salonowego rabatu możemy sobie pozwolić na Skodę nie w dość biednej wersji wyposażenia, jak początkowo zakładaliśmy, lecz niemal najbogatszej. Trafiła nam się nawet edycja specjalna „Joy”, z fotelami obszytymi częściowo mikrofibrą, 15-calowymi aluminiowymi felgami w standardzie i naprawdę bogatym (jak na Fabię) wyposażeniem: wszystkie szyby elektryczne, czujniki parkowania z tyłu, pakiet simply clever, sześć głośników, grzane fotele, automatyczna klimatyzacja, mały pakiet skórzany. Żyć, nie umierać. Co do silnika, padło na jednostkę TSI 110 KM z sześciobiegową skrzynią manualną. Dziś ogromnie żałuję, że nie wybrałem wariantu z automatem, ale o tym za chwilę. Ile to wszystko kosztuje? Naprawdę niewiele, jak na auto służące i do pracy, i do życia. Wliczając rozłożony na raty koszt ubezpieczenia (niespełna 3000 zł rocznie), miesięczna rata za auto wynosi niecałe 1000 zł, przy 10 tys. zł wpłaty własnej. Ktoś powie, że to bardzo dużo. Redaktor naczelny tego przybytku stwierdzi pewnie, że mógłby za te pieniądze mieć 48 aut. Ja jednak twierdzę, że to uczciwa cena. Auto na siebie pracuje, rata wliczana jest do kosztów uzyskania przychodu firmy, a jej wysokość jest zupełnie do przełknięcia, zwłaszcza w zestawieniu z tym, jak wiele dostajemy w zamian. Teraz pomówmy, co fajnego, a co niefajnego jest w Skodzie Fabii III Kombi z perspektywy 3 lat i 66 tys. przejechanych kilometrów Skoda Fabia III Kombi po trzech latach – lista zalet Najważniejsze: pojemność. Slogan Skody jak żaden inny oddaje to, jakie są ich auta. Poziom przemyślenia i praktyczności Skody nie przestaje zadziwiać, a w Skodzie Fabii III Kombi jest to szczególnie widoczne, bo inżynierom udało się jakimś cudem stworzyć auto rodem z Harry’ego Pottera – malutkie na zewnątrz, wielkie w środku. Oboje z żoną jesteśmy relatywnie drobnymi ludźmi, więc miejsca z przodu nigdy nam nie brakowało. Dopiero gdy na fotelu pasażera zasiada słusznej postury mężczyzna, zaczyna robić się ciasno i kolano pasażera trąca dźwignię zmiany biegów. Uprzedzając pytanie: nie, kierownica nie jest wyślizgana. Jest przetarta ściereczką nabłyszczającą. Z tyłu jest, uczciwie mówiąc, niewiele miejsca. Ot, w sam raz by zmieścić tam dzieciaki w fotelikach, albo dorosłych na krótkiej trasie. Nie oznacza to jednak, że Fabia nie jest w stanie pomieścić więcej – przy okazji ostatniego zlotu Spider’s Web zmieściłem do środka trzech redakcyjnych grubasów kolegów z redakcji wraz z bagażem i obyło się bez skarg czy zażaleń. Na co dzień zresztą nie przejmuję się zanadto przestrzenią dla pasażerów z tyłu, bo z reguły wożę tam powietrze. Co innego w bagażniku. Bagażnik Fabii III Kombi jest ogromny, jak na jej zewnętrzne rozmiary. 530 l foremnej przestrzeni, ze schowkiem pod podłogą bagażnika i poręcznymi kieszeniami w burtach. W kufrze, w przeciwieństwie do tylnych foteli, nigdy nie wożę powietrza. Przez 3 lata do Skody zmieściłem setki dziwnych przedmiotów – od bean-bagów, przez choinkę świąteczną, długie na 2,70 m tła fotograficzne (mieszczą się idealnie od klapy do podszybia), aż po panele podłogowe czy zabytkowy stół. Dla zobrazowania, jak wiele potrafi pomieścić Skoda w samym tylko bagażniku, bez składania foteli: trzy walizki podręczne, dwa wielkie (70x40x40 cm) kartony z głośnikami, a na zdjęciu nie widać też, że z tyłu za kartonami znajdują się też dwie miękkie torby na ubrania. Nie żartuję: Skoda Fabia III Kombi ma tak pojemny bagażnik, że rozpieściła mnie do tego stopnia, iż mam trudności z wybraniem nowego auta. 3/4 z nich ma po prostu za mały kufer, nawet gdy mówimy o aucie segmentu D. Kwestia jest tym bardziej problematyczna, iż od roku głównym rezydentem bagażnika mojej Skody jest 45-kilogramowy Wyżeł Włoski, jeżdżący w materiałowym kennelu (na siedząco niestety dotyka głową podsufitki). Kennel mieści się w Fabii III Kombi, choć nie da się go włożyć do wielu znacznie większych aut, w tym np. do nowej Mazdy 6 Kombi. Skoda nie tylko dużo mieści, ale jest też przemyślana i logiczna. Wiem, wiem. Praktyczne/logiczne/przemyślane = nudne. Nie przeczę, Skoda nie porywa emocjonalnie, ale wiecie co? Po trzech latach nawet największe emocje przygasają, a praktyczne rozwiązania przydają się każdego dnia. Nie wyobrażam już sobie nie mieć klipsa na bilet parkingowy na słupku A, podobnie jak nie wyobrażam sobie nie mieć uchwytu w tunelu środkowym wyprofilowanego idealnie pod rozmiar dużej kawy i hot-doga z Orlenu (nie żartuję, naprawdę tak jest!). W kieszeniach drzwi bocznych mieszczą się bez problemu butelki 1,5-litrowe z przodu i półlitrowe z tyłu. Do schowka przed pasażerem mieści się znacznie więcej niż tylko rękawiczki. Na bokach foteli mam przydatne siatkowe kieszenie, gdzie pasażerowie z tyłu mogą włożyć np. powerbank (bo niestety gniazd USB dla pasażerów z tyłu zabrakło). W zestawie z Fabią dostałem też firmową parasolkę. Można się śmiać, że to zbyteczny dodatek, ale już niejeden raz dziękowałem w duchu Skodzie za jej „simply clever”, gdy znienacka łapał nas deszcz, a trzeba było przejść kawałek od parkingu pieszo. Moim ulubionym elementem wyposażenia Fabii z perspektywy 3 lat są jednak… podgrzewane fotele. Niby drobiazg, ale nie wyobrażam już sobie kupić auta bez nich. To jest zupełnie inny komfort życia, zwłaszcza jesienią i zimą. Małe i zwrotne. Fabia dużo mieści, ale z zewnątrz nadal pozostaje autem segmentu B, ze wszystkimi płynącymi z tego faktu zaletami i wadami. Największe zalety odczuwa się oczywiście w mieście. Niewielkie gabaryty oznaczają zero problemów z parkowaniem. Wąska budowa co prawda sprawia dość… nieforemne wrażenie estetyczne, gdy patrzy się na nią od przodu, ale oznacza też, że mogę się wszędzie wcisnąć bez obaw o porysowanie lakieru czy urwanie lusterek. Fabia III Kombi ma też zaskakująco niewielki promień skrętu, więc zawrócić można niemal wszędzie. W połączniu z lekko pracującym układem kierowniczym manewrowanie po mieście, gdzie Skoda spędza blisko połowę czasu, jest bajecznie proste. Fabia od frontu, z tyłu i idealnie od boku wygląda… nijak. Dopiero patrząc pod kątem i mrużąc oczy można uznać ją za auto nieprojektowane ekierką. Koszty eksploatacji. Obok praktyczności – największy plus Fabii, przez który zresztą tak chętnie biorą ją do flot wielkie korporacje. Skoda Fabia III Kombi wręcz nie kosztuje w eksploatacji. Spalanie? Średnio 5,8-6,5l, zależnie od cyklu. Zasięg? Około 700 km. Koszt tankowania do pełna benzyną 95? Około 200 zł. Fabia III Kombi absolutnie nie obciąża domowego budżetu w codziennej eksploatacji. Jeżdżąc nią nie martwię się, że dużo pali, że dystrybutor wydrenuje mój portfel, że w razie awarii nie będzie mnie stać na części. Skoro mowa o częściach, to też dobry moment, by wspomnieć o niespodziewanych kosztach, jakie wypłynęły na przestrzeni 3 lat. Największy z nich to… opony. Dwa komplety po około 800 zł za całość. Uwaga do osób planujących kupić Skodę (jakąkolwiek): od razu wymieńcie opony na nowe. To, na czym wyjechała Fabia z salonu, bardziej przypominało chińską podróbkę klapek Kubota niż ogumienie dla samochodu. Kolejny koszt zafundowałem sobie na własne życzenie. Otóż… zapomniałem odkręcić anteny przed wjazdem na myjnię automatyczną, choć instrukcja wyraźnie to nakazuje. Ujmijmy to tak: nigdy więcej mi się to nie zdarzyło. 500 zł za wymianę wyrwanego modułu dachowego skutecznie wyleczyło mnie z zapominalstwa. Poza tym dochodzi koszt dwukrotnej wymiany żarówek w światłach do jazdy dziennej (jakieś grosze) i jedna, jedyna usterka pogwarancyjna – wyciek z przedniej półosi, za którego usunięcie ASO skasowało mnie jakieś 370 zł. Zważywszy na to, że poruszam się przede wszystkim po pomorskich drogach gminnych, które – delikatnie mówiąc – nie grzeszą równością, jedną usterkę zawieszenia na przestrzeni 3 lat traktuję jako cud. Cudem nie jest niestety konieczność regularnego ustawiania zbieżności – droga jest jaka jest, więc od momentu zakupu Fabii geometrię kół robiłem 6 razy (na szczęście poza ASO, więc tanio). Na horyzoncie widać niestety inny wysoki koszt: karę umowną za przekroczenie limitu kilometrów dopuszczonych umową leasingową. Ale o tym również za chwilę. Skoda Fabia III Kombi po trzech latach – lista wad Ta cholerna skrzynia! Doszliśmy do momentu, w którym opowiem, dlaczego żałuję wybrania manualnej skrzyni biegów. Gdybym miał oceniać jednostkę napędową Fabii przez pryzmat samego silnika, nie miałbym żadnych uwag. TSI może nie jest demonem prędkości, ale nie można mu odmówić dynamiki, ani za miastem, ani nawet na autostradach. Elastyczność pozwala komfortowo wyprzedzić TIR-a na krajówce i nie być zawalidrogą. Funu z jazdy co prawda Fabia nie daje żadnego, ale na przyspieszenie naprawdę nie mogę narzekać. Narzekać mogę za to na skrzynię biegów. Jakby to delikatnie ująć… jest zła. Bardzo zła. Fatalna. Mazda Demio z 1998 r. miała lepszą. Tarpan z lat 70-tych pewnie też. Ok, przesadzam, ale to naprawdę najgorszy element tego auta. Jedynka szarpie jak zła. Sprzęgło nie dość, że hałasuje straszliwie (cecha, nie wada, jak mi powiedziano w ASO), to jeszcze nie da się wyczuć momentu, w którym trzeba je odpuścić. Wsteczny raz wchodzi, raz nie wchodzi (kolejna cecha – instrukcja obsługi zaleca… poczekanie 4 sekund przed wrzuceniem wstecznego). Narzekania kończą się dopiero gdy silnik jest należycie rozgrzany i gdy jedziemy z prędkościami powyżej 50 km/h. Wtedy robi się dość przyjemnie – czwarty bieg jest mega elastyczny, co bardzo przydaje się przy wyprzedzaniu, a piąty i szósty bieg pozwalają przemieszczać się po drogach szybkiego ruchu nie przekraczając 2500 obr./min przy zachowaniu prawnie dozwolonych prędkości. Skrzynia biegów jest moim jedynym zarzutem względem Fabii istotnym na tyle, by mogła kogoś odwieść od zakupu. Pluję sobie w brodę tym bardziej, że dopłata do niej była śmieszna, coś w okolicach 4000 zł, co przełożyłoby się na max +100 zł do raty. I serio, płaciłbym te 100 zł więcej z uśmiechem na ustach w zamian za 7-biegowe DSG. Tu zatrzeszczy, tam zaskrzypi… Generalnie nie można Fabii odmówić solidności; niczego nie zdarzyło mi się jeszcze w niej urwać, a wszystkie przełączniki po trzech latach nadal stawiają należyty opór. To auto trzeszczy jednak niemiłosiernie, szczególnie zimą, gdy plastiki i uszczelki „zmarzną”. Ale nawet w gorące miesiące już po pierwszych 10 tys. km pojawiły się pierwsze skrzypnięcia, zaś poruszając się po jakkolwiek nierównej drodze, wewnętrzne obicie klapy bagażnika wystukuje rytmy jak perkusista Toola. Można z tym żyć, ale zważywszy na to, że wyciszenie w Fabii jest dość… wybiórcze (do 50 km/h cicho, potem głośno, od 90 do 140 km/h znów cicho), takie skrzypnięcia i trzaski mogą zirytować na dłuższą metę. Klimatyzacja momentami nie daje rady. Zimą nie mam do nawiewów żadnych zastrzeżeń, może poza tym, że Fabia potrzebuje dość dużo czasu, by się dobrze nagrzać (około 10 minut). Latem jednak potrzeba jeszcze więcej czasu, by auto schłodzić, a w upalne dni klimatyzacja po prostu nie daje sobie rady. Co więcej, przy intensywnym użyciu klimy spalanie raptownie wzrasta, a silnik zaczyna nieprzyjemnie wyć, zwłaszcza gdy zatrzymujemy się na światłach lub na coś czekamy. Mój egzemplarz trapi też niestety wada kompresora klimatyzacji, lub jakiegoś innego elementu układu. Przy ustawieniu temperatury 16-18 stopni z nawiewów dobiega ledwie słyszalny świst. To niewielki problem dla większości ludzi, ale pech chciał, że oboje z żoną jesteśmy podatni na wysokie częstotliwości i ów świst momentami doprowadza nas do szału. Latem jeździmy więc z nieco głośniej puszczoną muzyką. Źródła świstu nie udało się zlokalizować, pomimo trzykrotnej wizyty w ASO. Kompresor jest sprawny, nawiewy czyste. Jedną z teorii jest dostawanie się liści do dolotów powietrza, co jest dość prawdopodobne – gdy parkujemy Fabię pod drzewami, liście wlatują za maskę i gromadzą się we wlotach; trzeba je regularnie czyścić. Nie sądzę jednak, by była to przyczyna owego świstu, bo towarzyszy on nam od początku, niezależnie od tego, czy liście wpadły pod maskę, czy też nie. Gwarancja w Skodzie jest niedopuszczalnie krótka. 2 lata. Tyle gwarancji daje Skoda na wszystkie swoje samochody. Oczywiście można ją rozszerzyć za sowitą opłatą o kolejne 2 lata, ale taki okres gwarancji to w mojej ocenie kpina. Nawet Toyota, która szczyci się bezawaryjnością swoich aut, daje 3 lata. O 5 latach w Hyundaiu i 7 latach w Kii nie wspominając. Dodam też, że w leasingu niskich rat – w przeciwieństwie do wielu wynajmów długoterminowych u konkurencji – nie dorzuca do leasingu nic prócz podstawowej gwarancji mobilności, czyli po prostu auta zastępczego. Żadnych darmowych opon, ani nawet ich przechowywania. Żadnego ubezpieczenia w cenie (tylko pierwszy rok). Serwis? Jeśli nie trafisz na promocję i pakiety przeglądów za darmo, musisz płacić. W tej materii ze Skodą jest trochę jak z tanimi liniami lotniczymi. Bilety niedrogie, ale po zsumowaniu wymuszonych dodatków wychodzi cena prawie jak za PLL LOT. Jak się jeździ Fabią III Kombi na co dzień? Słowem: bardzo dobrze. Uwierzcie, że po trzech latach (a w zasadzie to znacznie wcześniej) człowiek przestaje się przejmować, że kupił auto postrzegane jako nudny dupowóz dla handlowca z podrzędnej fabryki frytek. Fabia na co dzień spełnia znakomitą większość wymagań, jakie można postawić przed autem tego typu. A jak spędza swoje dni moja Skoda? Przez około 40 proc. czasu poruszamy się po mieście. 30/30 rozkłada się czas spędzony w trasach do 100 km i trasach powyżej 400 km. Wsiadam w nią, by załatwić sprawy „na mieście” – mieszkam w Słupsku, więc w przeciwieństwie do Warszawy ma to więcej sensu, niż tułanie się komunikacją publiczną (zwłaszcza że spalanie jest niskie). Wożę żonę ze studia fotograficznego i do studia fotograficznego. W wakacje niemal co drugi dzień pokonuję 30 km w jedną stronę nad morski brzeg. Kilka razy w miesiącu udaję się w dłuższe trasy, a to do Trójmiasta, a to do Warszawy. Co weekend odwiedzam rodziców lub teściów (60-100 km bocznymi drogami). Fabia jest w ciągłej eksploatacji i nie pamiętam dnia na przestrzeni ostatnich 3 lat, w którym nie wsiadłbym do niej co najmniej raz. Co mogę o niej powiedzieć po tym czasie? Jest wygodna. Brakuje mi co prawda podparcia lędźwiowego, ale dopóki nie próbuję na jeden zasiad przejechać więcej niż 500 km, nie mogę złego słowa powiedzieć o komforcie foteli. Dobrze się prowadzi. Nie zapewnia żadnych emocji na trasie, ale jest przewidywalna, stabilna i dopiero przy wysokich prędkościach można odczuć jej niewielki rozstaw osi, gdy zaczyna delikatnie „pływać” po pasie. Nic, czego nie można by było przeżyć. Poza tym zawieszenie, dość sztywne i niezdecydowane na początku, po ok. 15 tys. km „układa się” i zaczyna być akceptowalnie miękkie. Jest szalenie, absurdalnie wręcz praktyczna. Mieszczę do niej wszystko co chcę i jeszcze więcej. Do tego pojemność nie jest okupiona wielkimi gabarytami, co doceniam każdego dnia, polując na miejsce parkingowe pod blokiem. Jest tania w utrzymaniu. A poza wspomnianymi już kosztami eksploatacji, znakomicie znosi upływ czasu. Kierownica i gałka zmiany biegów nie są przetarte. Tapicerkę wystarczyłoby wyprać, a wyglądałaby jak nowa. Jak pewnie możecie zauważyć po zdjęciach, wnętrze nie wygląda obecnie najczyściej na świecie, bo auto jest w ciągłej eksploatacji – dużo kursów na plażę, dużo kursów po mieście, w ostatnim czasie zaliczyłem też Fabią trzy wizyty w Warszawie w ciągu jednego miesiąca, czyli blisko 2000 km ciągłego użycia na przestrzeni 30 dni. 66 tys. km to może nie jest duży przebieg, ale auto używane jest kilka-kilkanaście razy dziennie na krótkich dystansach, a wcale na to nie wygląda (gdy jest czyste, oczywiście). Jest… wystarczająca. A prawdę mówiąc, dopóki nie zostałem przewodnikiem wielkiego psa, rozważałem nawet wykupienie Fabii po zakończeniu umowy, bo tak na dobrą sprawę niczego więcej nam nie potrzeba. Niestety, teraz potrzeba nam przede wszystkim bagażnika, do którego zmieści się coś więcej niż sam tylko pies, więc poszukiwania są w toku (i padnie pewnie na Superba lub Octavię). Ale gdyby nie to, prawdopodobnie jeszcze przez kilka lat nie zmieniałbym auta. Co prowadzi mnie do odpowiedzi na kluczowe pytanie: Czy żałuję zakupu Skody Fabii III Kombi? Ani trochę. Fabia okazała się idealnym autem na moje ówczesne potrzeby i możliwości finansowe. Nie licząc podstawowych kosztów eksploatacji, nie dołożyłem do niej więcej jak 1000 zł w serwisowaniu (przeglądy mam gratis). Czy chciałbym mieć w niej lepsze audio? Pewnie. Czy chciałbym wymienić tę cholerną skrzynię biegów na DSG? Jak najbardziej. Czy chciałbym, żeby przedliftowa Fabia III miała LED-y, jak poliftowa? Jasne. Czy chciałbym mieć w niej podgrzewaną przednią szybę, która ma tendencję do zaparowywania? Oczywiście. Ale nie są to powody, przez które żałowałbym tego konkretnego wyboru ani nic na tyle poważnego, bym nie mógł z tym żyć. Fabia wyszła mnie taniej niż Clio. Jest pojemniejsza od Dustera, i to znacząco (a przy tym tańsza, ale wiem – nie jest SUV-em). Oferuje stosunek ceny do jakości, jaki trudno znaleźć w innych autach tego segmentu, biorąc pod uwagę jej praktyczność, pojemność i wyposażenie. Ba, jakbym Co najważniejsze – przez trzy lata i 66 tys. km ani razu nie zawiodła. Nigdy nie zdarzyła się sytuacja, w której Fabia byłaby niezdolna do wyruszenia w trasę, czy w jakikolwiek inny sposób niezdatna do użycia. I jeśli mam być szczery, to jest główny powód, dla którego wybrałem nowe, ale uboższe auto, zamiast lepszego, większego, ale dużo starszego samochodu. Umówmy się, w budżecie circa 50 tys. km trudno o samochód, który byłby jednocześnie wygodny, pojemny, bezawaryjny i nie miał co najmniej 10 lat. Nie mam duszy majsterkowicza i ostatnim, na co mam czas i ochotę, jest grzebanie przy samochodzie lub jeżdżenie po warsztatach. Kupując Fabię wiedziałem, że będzie to nie tylko auto rodzinne, ale także – a może przede wszystkim – narzędzie pracy. A od narzędzi wymaga się przede wszystkim niezawodności i Fabia III Kombi dokładnie taka jest. Nie żałuję zakupu. Żałuję co najwyżej, że… nie doceniłem zapotrzebowania na kilometrówkę. Sądziłem, że 20 tys. km rocznie wystarczy, ale już widzę, że nie ma szans zmieścić się w limicie kilometrów narzuconym umową, skoro już teraz nabiłem 66 tys. km przebiegu. O ile więc nie zdam Fabii do salonu wcześniej, przyjdzie mi ponieść potencjalnie duży koszt przekroczenia kilometrówki (0,33 zł od kilometra). Jednak w perspektywie tego, ile „zarobiła na siebie” Skoda Fabia III Kombi na przestrzeni ostatnich trzech lat… niech będzie. Zapłacę. Choć poprawiona Fabia zarówno w wersji hatchback, jak i kombi, wygląda niemal tak samo, jak znana od czterech lat generacja sprzed modernizacji, to zmian jej nie brakuje. Trzeba tylko przyjrzeć się uważnie szczegółom, albo postawić obok odmiany sprzed i po liftingu, aby dostrzec korekty. Te na zewnątrz wpłynęły na odświeżenie stylistyki, a to co pod skórą i w kabinie podniosło komfort użytkowania i bezpieczeństwo samochodu. Popularny hatchback został ubrany w zmienione przednie i tylne lampy. Po raz pierwszy w historii modelu pojawiła się pełna Bi-LED-owa technologia świetlna. Poza takimi zaawansowanymi reflektorami w pasie przednim, które doświetlą zakręty, już w serii są diodowe punkty do jazdy dziennej. Tylne lampy mają od nowa zaprojektowane podświetlenie, które także opcjonalnie może być LED-owe. Dodana funkcja Easy Light Assist automatycznie teraz włączy światła i w inteligentny sposób przełączy z drogowych na mijania. Ponadto zmiany objęły restylizację zderzaków i atrapy grilla oraz poszerzone zostało portfolio dostępnych obręczy kół ze stopów metali lekkich, wśród których największe mierzą aż 18 cali. Najbardziej zadziorną fabrycznie konfiguracją wciąż jest wariant Monte Carlo, wyróżniający się właśnie dużymi kołami i czarnymi elementami nadwozia, świetnie kontrastującymi z czerwonym lakierem. Lepszy ekran A co takiego innego znaleźć uda się w kabinie? Wprawne oko dostrzeże nową grafikę cyfr na zegarach oraz zmianę ozdobnych dekorów na desce rozdzielczej. Na obiciach siedzeń pojawiły się lepsze materiały i rzeczywiście je czuć. Dwukolorowe wykończenie tapicerki wpływa też na przyjemniejszą estetykę. W materii wszechobecnych plastików nic się nie zmieniło i są one tak samo twarde, jak wcześniej. Siedzącym z tyłu oddano do dyspozycji dwa porty USB i uchwyty na tablety mocowane do zagłówków, ale jak łatwo się domyślić są to elementy wyposażenia opcjonalnego. W bagażniku Fabii Combi pojawiła się też lampka będąca jednocześnie wyjmowaną latarką, czyli gadżet znany już z pozycjonowanych wyżej modeli. Ostatnim elementem na liście poprawionego wnętrza jest wyświetlacz urządzenia infotainment SWING, króty został wpasowany w panel centralny. Jego przekątną powiększono do 6,5 cala (wcześniej 5 cali), co wpłynęło na polepszoną czytelność. Dotykowy ekran skupia w sobie różne multimedia i ma rozbudowane funkcje, wśród których pojawia się możliwość odczytywania map drogowych z karty pamięci SD. Urządzenie to uda się uzupełnić jeszcze o lepszy system nagłośnieniowy Skoda Surround. Pożądane udogodnienia System SmartLink+ umożliwi połączenie telefonu z pojazdem i jego obsługę obsługę z poziomu samochodowego ekranu. Technologia MirrorLink połączy się z iPhonem za pomocą kabla USB i pozwali na korzystanie z licznych funkcji Apple CarPlay takich jak: mapy, telefon, odbieranie i wysyłanie wiadomości SMS, słuchanie muzyki, a także podcastów, audiobooków oraz wybranych aplikacji. Funkcjonalność Skoda Connect to system łączności zapewniający usługi informacyjne i nawigacyjne w trybie on-line, możliwość zdalnego sterowania wybranymi funkcjami pojazdu poprzez smartfona oraz zdalną interakcję z wybranym Centrum Serwisowym marki. Auto potrafi powiadamiać o utrudnieniach w ruchu drogowym, zna aktualną prognozę pogody, a nawet wyświetli najświeższe wiadomości ze świata. Kolejna funkcja awaryjnego połączenia w razie problemów lub wypadku jest częścią ogólnoeuropejskiego systemu eCall, powiadamiającego służby ratunkowe o wypadkach drogowych. Auto po wykryciu aktywacji poduszek powietrznych automatycznie zaalarmuje o niebezpiecznym zdarzeniu. Warto jeszcze wspomnieć o innym systemie SmartGate, wykorzystującym WiFi lub kabel USB do przesyłania danych pojazdu do podłączonego telefonu. Po pobraniu aplikacji Skoda OneApp ekran smartfona pozwoli przeglądać dane telemetryczne pojazdu i mieć obraz tego, co aktualnie dzieje się z użytkowanym autem. Jest jeszcze coś takiego jak Skoda Command. To oprogramowanie na urządzenia mobilne, pozwalające na sterowanie system radionawigacyjnym w samochodzie przykładowo z poziomu tylnej kanapy. Ważna modernizacja dotyczy wprowadzenia nieobecnych wcześniej systemów bezpieczeństwa. Skoda przenosi do segmentu swoich miejskich aut rozwiązania znane z samochodów klasy wyższej. Na liście dostępnych opcji znaleźć można Blind Spot Detection (funkcję monitorowania martwego pola w lusterkach) i Rear Traffic Alest (funkcję wspomagania wyjazdu z miejsca parkingowego). Ile to wszystko kosztuje? Szczegóły w cenniku pdf podpiętym pod koniec artykułu. Typowa Skoda Poza wymienionymi wyżej poprawkami, Fabia to wciąż ten sam dobrze wypadający na tle konkurencji samochód. Mimo niewielkich rozmiarów zewnętrznych w środku można liczyć na nadspodziewanie dużą ilość miejsca. Po stronie mocnych stron stoi przestrzeń i kilka pomysłowych rozwiązań. W kabinie, jak na auto segmentu B jest dużo miejsca, podobnie jak w przedziale bagażowym obliczonym w hatchbacku na 330 litrów, a w kombi na 530 l. Niezależnie od rodzaju nadwozia kufer jest do tego stopnia szeroki, ustawny i pojemny, że Fabia zawsze pod tym względem wygrywa w bezpośrednim starciu z rywalami segmentu B. Fabia to również przykład, że auto tej klasy nie musi być ogołocone z elementów podnoszących wygodę użytkowania. Na przyjazną w odbiorze całość składa się masa współgrających ze sobą składowych wyposażenia, dostępnych opcjonalnie lub montowanych w bogatszych wersjach. Seryjny centralny zamek może być nawet rozbudowany o system Kessy ułatwiający dostęp do pojazdu i jego uruchamianie z przycisku. Regulowana dwuzakresowo kolumna kierownicy ułatwia dobieranie pozycji. Przyciski zlokalizowane na wieńcu podnoszą komfort operowania najpotrzebniejszymi funkcjami, eliminując przymus odrywania rąk od kierownicy w momencie chęci zmiany stacji radiowej lub ustawień komputera pokładowego. Uplasowany między tarczami zegarów wyświetlacz komputera w rozbudowanej wersji Maxi Dot daje szybki podgląd najważniejszych informacji o aucie. Automatyka wszystkich szyb i klimatyzacja manualna są podstawą wyposażenia, a w opcji można mieć automatyczny system wentylacji Climatronic. W kwestii komfortu to wciąż nie wszystko bo Fabia potrafi zaoferować podgrzewanie siedzisk, regulowany podłokietnik czy system schowków, uchwytów i skrytek pozwalających utrzymać porządek w kabinie oraz przedziale bagażowym. Już bez diesli Skoda podążając śladem konkurencji wycofała się z oferowania w niewielkiej Fabii po liftingu silników wysokoprężnych. Czas wprowadzenia tego auta do sprzedaży zbiegł się z wchodzącą we wrześniu nową normą emisji spalin i badania zużycia paliwa Euro 6d-Temp i WLTP. Najwyraźniej oszczędniej było powiedzieć dieslom "do widzenia", niż inwestować w dostosowywanie takich jednostek do rygorystycznych norm. W 3-cylindrowej gamie silnikowej znajdziemy teraz wolnossące MPI o mocy 75 KM oraz dwa warianty turbodoładowanego TSI, które zostały uzbrojone w filtry cząsteczek stałych GPF. Pierwszy generujący 95 KM jest łączony z 5-biegową skrzynią ręczną (tak jak MPI), a drugi wyższy wariant 110 KM daje do wyboru 6-biegowego manuala lub 7-biegowy automat DSG. Napęd trafia na przednie koła, a rozwiązaniem mającym sprzyjać oszczędnej jeździe jest system start/stop wyłączający silnik na przestojach. Co ciekawe silnik MPI można uzbroić w fabryczną instalację gazową, a z czasem jednostka ta pojawi się w słabszej odmianie 60-konnej. Podczas pierwszych jazd testowych zorganizowanych w czeskiej Pradze i jej okolicach, miałem okazję pojeździć wariantami uzbrojonymi w 110-konny silnik. Motor ten bardzo dobrze pasuje do Fabii, jest dość elastyczny i fajnie dogaduje się ze skrzynią ręczną. Reakcja na gaz jest szybka, a mocy wystarcza do dynamicznej jazdy. Gdy jednak 3-cylindrowe serce zostanie sparowane ze skrzynią automatyczną, przy chęci przyspieszenia ma się wrażenie, że DSG7 ogranicza możliwości motoru. Oprogramowanie tej przekładni zostało napisane pod kątem oszczędnego obchodzenia się z paliwem, przez co szybkość jej działania jest opóźniona, a silnik jest utrzymywany raczej w niskim zakresie obrotów. Na szczęście zawsze można przejść w tryb manualny skrzyni i decydować o zmianie biegu szybciej od komputera. Ze względu na zbyt krótki czas jazd testowych trudno mi natomiast napisać coś sensownego o zużyciu paliwa. Zadowalający komfort resorowania zapewnia zawieszenie. Auto pewnie zachowuje się też w zakrętach, wykazując jedynie niewielką tendencję do przechyłów. Jak to w pojazdach Grupy Volkswagena bywa układ kierowniczy jest dość precyzyjny i responsywny. Ważącą nieco ponad tonę Skodę Fabię zwyczajnie łatwo kontrolować. Podsumowanie i cena Zarówno klienci indywidualni jak i flotowi stawiają przed Skodą Fabią szereg oczekiwań, które od lat model ten dzielnie spełnia. Od 1999 roku na całym świecie sprzedano ponad cztery miliony egzemplarzy tego samochodu, w tym ponad pół miliona trzeciej generacji oferowanej od czterech lat. Model ten w 2017 roku był najczęściej wybieranym nowym samochodem na polskim rynku w ujęciu ogólnym (klienci indywidualni oraz flotowi), nieznacznie wyprzedzając w rankingach sprzedaży inny czeski bestseller - Skodę Octavię. Co takiego ma w sobie Fabia? To tradycyjnie już czołówka segmentu pod względem przestronności i funkcjonalności. Poza tym to udany i praktyczny samochód za niewygórowaną cenę, a wariant kombi właściwie jest pozbawiony konkurencji. Poprawiony model za sprawą kilku niuansów dostosowujących auto do rosnących wymogów stał się nieco lepszy i przyjaźniej wyposażony w podstawie. Patrząc wyrywkowo na cennik oferta przedstawia się następująco -na start w promocji wersję Active MPI 75 KM kupimy za 43 000 zł. Dopłata do nadwozia kombi wynosi 2500 zł. Decydując się na najmocniejszą 110-konną odmianę TSI, za auto w wersji wyposażenia Ambition zapłacimy 53 300 zł (za wersję z manualną skrzynią biegów) lub 58 200 zł (za wariant z DSG7). Topowa odmiana Monte Carlo kosztuje od 53 100 zł. Skoda Fabia - pełny cennik POBIERZ - nowa Skoda Fabia - pełna specyfikacja i cennik Silnik / wersja Active Ambition Style Style Color Monte Carlo MPI 75 KM 5MT 43 000 zł 46 000 zł 52 300 zł 53 900 zł 53 100 zł TSI 95 KM 5MT 48 100 zł 51 100 zł 57 400 zł 59 000 zł 58 200 zł TSI 110 KM 6MT - 53 300 zł 59 600 zł 61 200 zł 60 400 zł TSI 110 KM DSG7 - 58 200 zł 64 500 zł 66 100 zł 65 300 zł Skoda Fabia Combi - pełny cennik Silnik / wersja Active Ambition Style Monte Carlo MPI 75 KM 5MT 45 500 zł 48 500 zł 54 800 zł 55 600 zł TSI 95 KM 5MT 50 600 zł 53 600 zł 59 900 zł 60 700 zł TSI 110 KM 6MT - 55 800 zł 62 100 zł 62 900 zł TSI 110 KM DSG7 - 60 700 zł 67 000 zł 67 800 zł Skoda Fabia II - opinie Źródło: Dodany przez: web, 2022-07-22 18:32:06 Skoda Fabia II Ms Auto Car –dealer samochodów używanych ul. Górecka 7, 60-201 Poznań Godziny otwarcia: Poniedziałek-Piątek - Sobota ...... Cena:12 999 PLN Ilość odsłon: 6 Podziel się swoją opinią! Podobne znaleziska: Autko zadbane, niski przebieg - 76,358km, od nowości garażowany, od stycznia- 2020, pod chmurką. Servis olejowy co 10... cena: 15 000 PLN Witam, do sprzedania sprawna, niezawodna skoda fabia. Auto sprowadzone z Niemiec, pierwsza rejestracja w kraju 2019-02-... cena: 5 500 PLN Skoda Fabia Silnik benzyna Rok produkcji 2004 Alufelgi Wspomaganie kierwnicy Abs Poduszki powietrzne 2 kluczyki Doda... cena: 2 400 PLN Witam. Do sprzedania SKODA FABIA 2. Rok produkcji i rejestracji końcówka 2012 ( listopad ) Silnik najlepszy montowa... cena: 26 500 PLN Sprzedam Skodę Fabię Combi (benzyna) 110 KM, wyposażenie Ambition, 6-biegowa skrzynia manualna. Auto zakupi... cena: 44 000 PLN 14 900 zł: Witam Państwa na sprzedaż posiadamy Skodę Fabię TDI o mocy 105 km Auto zostało świeżo sprowadzone... cena: 14 900 PLN 16 900 zł: Witam jeśli Państwo oglądają ogłoszenie przez OLX proszę o przejście na stronę OTO-MOTO w celu zobac... cena: 16 900 PLN Do sprzedania Piękna SKODA FABIA z super bezawaryjną i pancerną jednostką benzyna o mocy 54 km Klimatyzacja ... cena: 7 999 PLN 42 900 zł: Carefleet ( grupa Credit Agricole ) jest jedną z czołowych polskich firm z branży Car Fleet Manageme... cena: 42 900 PLN Najnowsze opinie: @ Janusz o Noclegi "Agrobursztyn" Jantar JantarSympatyczne miejsce właścicielka przesympatyczna pokoje czyste i zadbane jestem bardzo zadowolony polecam wszystkim na pewno tu wrócę @ Katarzyna o Noclegi "Agrobursztyn" Jantar JantarU Pani Grażyny jestem już po raz 6. Właścicielka jest osobą przesympatyczną. Pokoje są czyste, zadbane i słoneczne. Z pewnością wrócę tutaj kolejny raz. GORĄCO POLECAM TO MIEJSCE

skoda fabia 3 opinie